Ustawa anty-SLAPP w Sejmie
grudzień 1, 2025
20 listopada w czasie posiedzenia Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu Arkadiusz Myrcha, przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości przedstawił założenia projektu ustawy implementującej unijną dyrektywę anty-SLAPP – ową.
Sekretarz Stanu Arkadiusz Myrcha przedstawił projekt ustawy, która ma charakter procesowy: nie zmienia zasad debaty publicznej, lecz daje sądom narzędzia do szybkiego odrzucania oczywiście bezzasadnych powództw, wprowadza podwyższone koszty sądowe i grzywny dla strony nadużywającej prawa. Projekt dotyczy wyłącznie spraw cywilnych, głównie o naruszenie dóbr osobistych, i nie obejmuje postępowań karnych – a więc kontrowersyjnego art. 212 kodeksu karnego.
Minister zapowiedział, że projekt może trafić do Rady Ministrów po Nowym Roku, a do Sejmu w pierwszym kwartale przyszłego roku. Ale zanim to nastąpi, czeka go jeszcze długa droga – zarówno w analizie uwag z konsultacji, jak i w debacie parlamentarnej.
Eksperci: dobre intencje, ale są poważne luki
Głos w dyskusji zabrał Konrad Siemaszko, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który występował w imieniu koalicji organizacji społecznych. Choć docenił fakt, że projekt wykracza poza minimum wymagane przez dyrektywę, wskazał trzy zasadnicze problemy, które mogą sprawić, że ustawa stanie się „papierowym tygrysem”.
Po pierwsze – kluczowy mechanizm wczesnego oddalenia pozwu może nie działać. Projekt odwołuje się do istniejącego w polskim prawie pojęcia „oczywiście bezzasadnego powództwa”, które w orzecznictwie jest interpretowane skrajnie restrykcyjnie – praktycznie tylko w przypadkach absurdalnych absurdalnych, jak działki na księżycu. Tymczasem SLAPP-y są konstruowane przez profesjonalne kancelarie, które potrafią nadać im pozory sensu prawnego. Helsińska Fundacja sprawdziła praktykę sądów: połowa sądów okręgowych nigdy nie zastosowała tej instytucji w sprawach o ochronę dóbr osobistych, a nieliczne przypadki dotyczyły właśnie kuriozalnych roszczeń. „Jeśli sądy będą interpretować to pojęcie tak jak dotychczas, instrument wczesnego zakończenia postępowania pozostanie martwy” – ostrzegał Siemaszko.
Po drugie – brak zakazu pozywania przez władze publiczne na koszt podatnika. Dyrektywa unijna tego nie reguluje, ale Europejski Trybunał Praw Człowieka jasno wskazuje, że takie praktyki są sprzeczne z prawem do wolności słowa. W Polsce jednak gminy, powiaty czy Skarb Państwa mogą pozywać krytyków, korzystając z publicznych pieniędzy. Projekt tego nie zmienia, co zdaniem ekspertów jest poważnym uchybieniem.
Po trzecie – brak rozwiązań w sprawach karnych. SLAPP-y w Polsce często opierają się na instrumentach karnych, zwłaszcza na oskarżeniach o zniesławienie z art. 212 k.k. „Jeśli reforma będzie stała tylko na jednej nodze – cywilnej – osoby chcące uciszyć debatę nadal będą mogły sięgać po narzędzia karne” – podkreślił przedstawiciel Helsińskiej Fundacji. Jego zdaniem konieczna jest równoległa zmiana w prawie karnym, w tym likwidacja art. 212, który od lat budzi sprzeciw środowisk dziennikarskich.
Politycy: spór o wolność słowa i realia sądów
W dyskusji posłowie podnosili zarówno kwestie proceduralne – brak materiałów do posiedzenia, przedwczesność debaty – jak i fundamentalne pytania o wolność słowa. Część parlamentarzystów postulowała likwidację art. 212, inni wskazywali na potrzebę wzmocnienia ochrony dóbr osobistych. Nie zabrakło ostrych słów o stanie sądownictwa i zarzutów o „dyktaturę”, które wykraczały poza temat posiedzenia.
Co dalej?
Minister Myrcha odpowiadał spokojnie: projekt nie ingeruje w przepisy materialne, nie przewiduje dodatkowych zadośćuczynień poza zwrotem kosztów procesu i nie obejmuje prawa karnego. Harmonogram pozostaje optymistyczny, ale sam minister przyznał, że prace w Sejmie będą długie i wymagające. Tymczasem organizacje społeczne zapowiadają dalsze naciski na rozszerzenie projektu i publikację raportów dokumentujących skalę SLAPP-ów w Polsce.
Czy Polska rzeczywiście stanie się wzorem dla Europy w ochronie wolności słowa? Na razie to ambitny plan. Wiosną komisja wróci do tematu, tym razem z gotowym projektem. I wtedy okaże się, czy ustawa anty-SLAPP będzie realnym narzędziem, czy tylko fasadą.
Źródło: https://siecobywatelska.pl/ustawa-anty-slapp-w-sejmie-ambitny-projekt-powazne-luki/